sobota, 26 marca 2016

Double Act W7 - Pierwsze wrażenie, test

Niedawno dostałam od urodomania.com Double Act marki W7 w formie testera, czyli bez opakowania, sam wkład. Jest to produkt pełnowymiarowy. Oczywiście się ucieszyłam, bo zawsze fajnie coś przetestować, niestety pierwsze wrażenie nie było zbyt pozytywne. Dlaczego?



Jest to jedyne zdjęcie produktu, gdyż zdarzył się wypadek, którego nie przeżył. :( 
Double Act przyszedł w plastikowym opakowaniu. Chciałam go przełożyć do paletki magnetycznej, niestety był on przylepiony do plastiku i przy wyjmowaniu trochę popękał.
Produkt sam w sobie jak widzicie na zdjęciu jest dość brokatowy, zarówno bronzer jak i róż. (Przyznam szczerze, że dość długo zbierałam się do przetestowania tego produktu, bo bałam się go nałożyć i wiedziałam, że muszę go wypróbować wtedy, gdy mam czas, aby w razie czego go zmyć i wykonać ponownie makijaż.) Czy widać to na policzkach? Wszystko zależy od oświetlenia. W domu, w lusterku nie zauważyłam nadmiernego błyszczenia brokatu, wyglądał dość fajnie i drobinki nie rzucały się w oczy. Inaczej wygląda to w świetle sztucznym czy na słońcu. Wtedy drobinki widać niestety nieco bardziej. Sam róż mi nie przeszkadza, bo lubię takie rozświetlające formy, ale bronzer według mnie musi być matowy. Może być jedynie satynowy, na pewno nie błyszczący. Na swatchach bronzer przez te drobinki wydaje się bardzo pomarańczowy, w rzeczywistości ma on ładny, brązowy odcień. Róż za to na swatchu bardzo mi się podoba, wygląda na taki rozświetlający, satynowy.
Jeśli chodzi o aplikację to kolejny minus. Rozciera się bardzo opornie. Gdy nałożyłam bronzer pod kość policzkową, a następnie chciałam go rozetrzeć - trudno było go ruszyć z miejsca, bardzo ciężko się rozcierał. Na pewno pracuje się z nim trudniej niż z bronzerem Honolulu. Róż moim zdaniem potrafi robić nieraz plamy. Raz uda się go ładnie nałożyć, a raz zrobi mi plamy. Nie wiem od czego to zależy, bo zawsze staram się delikatnie, stopniowo rozcierać produkt.
Do trwałości nie mam żadnych zastrzeżeń, trzyma się cały dzień, nie przemieszcza się po twarzy, drobinki również nie urządzają sobie wędrówek, więc jest ok. :)




Miałyście okazję poznać ten produkt?
Jak się sprawdził?

Sylwia

10 komentarzy:

  1. Pierwszy raz go widzę i super sprawa! :) Pięknie wyglądasz :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne jest to, że drogerie internetowe dodają takie gratisy do zakupów. Ja jakiś czas temu dostałam róż w kremie ze Sleeka, też w takiej postaci bez opakowania. :D Co do bronzera to jakoś zbytnio mnie nie kusi, ale róż wygląda całkiem nieźle! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. podoba m isię ten duet :)
    obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja akurat z bronzerami mam nie po drodze, czasami skręcę w stronę różu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tego produktu, ale różu nie używam, a bronzer mam teraz z theBalm i jest dla mnie idealny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaką masz ładną kreskę na powiece :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaką masz ładną kreskę na powiece :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie próbowałam tego i raczej nie zamierzam. Z W7 mam tylko bronzer Honolulu, ale wydaje mi się, że jest za ciemny dla mnie. Muszę wybrać się po zakup bronzera z Kobo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam oba bronzery Kobo i są super, koniecznie wypróbuj. :)

      Usuń

Każdy Wasz komentarz bardzo mnie motywuje! :)
Jeśli Cię zainteresowałam - zaobserwuj.
Jeśli spodoba mi się Twój blog - zaobserwuję.
(Umiem trafić na Wasze blogi, nie musicie zostawiać linków:))