piątek, 29 maja 2015

Szminka pod oczy?

Ostatnio w Internecie głośno jest o pomyśle pewnej hinduski (chyba), która pod korektor pod oczy nakłada czerwoną szminkę i to ma zapewnić lepsze pokrycie cieni. Widziałam kiedyś tylko zdjęcie na fb i filmik RLM i postanowiłam sama sprawdzić, bo niektórzy tą metodą są zachwyceni, ale czy u mnie się sprawdziła i jak ja to zrobiłam? Jeśli chcesz wiedzieć więcej o tym sposobie zapraszam dalej. :)



Zrobiłam to na 3 sposoby, żeby zobaczyć jaki efekt otrzymam różnymi sposobami i produktami.
Moja pierwsza próba była totalnie na spontanie, opierając się na tym co widziałam jakiś czas temu i co z tego zapamiętałam. Więc wiedziałam tylko, że trzeba połączyć czerwoną szminkę i korektor. Z wyborem szminki nie miałam większego problemu, bo nie lubię u siebie czerwonych ust i posiadam tylko 2 czerwone. Najważniejsze jest to, żeby była ona w miarę matowa. Kolor i więcej informacji o tej szmince możecie zobaczyć tutaj. A krycie korektora bez szminki tutaj.

Szminka Makeup Revolution odcień Lady + korektor Maybelline Affinitone
Szminkę nałożyłam pędzelkiem do ust na obszar pod oczami, teraz już wiem, że jednak zbyt z nią zaszalałam. Korektor nałożyłam palcem, wklepując w szminkę i wokół, czyli mniej więcej tam gdzie normalnie rozprowadzam korektor. Niestety korektor zmieszał się ze szminką i powstała wielka różowa plama, wyglądałam jakby ktoś mnie pobił. Chociaż już wiem jak uzyskać efekt podbitego oka, gdybym kiedyś chciała zabrać się za charakteryzację haha :D





Szminka Makeup Revolution odcień Lady + korektor Affinitone
Po pierwszej nieudanej próbie postanowiłam spojrzeć na filmik RLM i zobaczyłam, że ona nałożyła znacznie mniej szminki, więc ja też tak zrobiłam. Wklepałam trochę szminki palcem tam, gdzie mam największe zasinienia, a później bardzo delikatnie wklepywałam korektor, tak aby nie ruszyć szminki i żeby znowu się nie zmieszała z korektorem. Zasinienia w miarę się pokryły, ale obszar pod oczami był lekko różowy od szminki, choć na zdjęciu tego nie widać. Nie rzucało się to mocno w oczy jednak ja z bliska to widziałam i przeszkadzało mi to.




Szminka Makeup Revolution odcień Lady + kamuflaż Catrice odcień 01
Gdy po korektorze Affinitone miałam lekkie różowe prześwity postanowiłam użyć mocniejszego korektora, żeby porównać efekt. Zaaplikowałam to tak samo jak wyżej. Efekt był nieco lepszy. Pawie idealny. Niestety i tak było trochę widać różowy kolor, był prawie niezauważalny, ale jak mam testować to doszukuję się najmniejszych szczegółów. :D




Mimo, że efekty ze szminką może i są trochę lepsze niż sam korektor to nie jest sposób dla mnie. Bawić się i nakładać szminkę, później ciężki korektor i mieć tyle tych produktów pod oczami to nie jest dobre dla naszej skóry, szczególnie, że obszar pod oczami wymaga szczególnej pielęgnacji i na pewno nie powinniśmy go nadmiernie obciążać. Poza tym szminka może bardzo wysuszyć ten obszar, który potrzebuje nawilżenia. Na co dzień wolę nałożyć sam Affinitone i mieć najwyżej nie do końca zakryte cienie niż mieć nienaturalnie dużo produktów, a na większe wyjścia kupię sobie bardziej kryjący korektor i będę go używać raz na jakiś czas, gdy potrzebuję dużego krycia.

A Wy co sądzicie o tym pomyśle? Może same próbowałyście? Jakie macie sposoby na zakrywanie cieni pod oczami?

Sylwia

40 komentarzy:

  1. Straszny pomysł, trochę za dużo z tym roboty a efekt też jakiś nieszczegolny, najlepszy jest sam korektor bez udziwnien o spokój :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda by mi miło skóry pod oczami tylko po to by uzyskać minimalnie większe krycie :) tak czy siak cienie widać, a po co robić więcej złego niż dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bezsensowny pomysł, bałabym się nakładać matową pomadkę (która często wysusza usta) i na to jeszcze ciężki korektor. Za dużo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś od samego początku ten pomysł mi nie podszedł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysł ciekawy, ale raczej nie porwałabym się na niego :D Nie mam cierpliwości ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie skóra wokół oczu jest niezmiernie delikatna więc obciążenie jej takim nadmiarem tłustych kosmetyków to szaleństwo

    OdpowiedzUsuń
  7. Szaleństwo :) Chyba nie jestem aż tak zdesperowana, po prostu poszukam lepszego korektora :D

    OdpowiedzUsuń
  8. za dużo roboty z tym wszystkim jak dla mnie :d

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie chciałoby mi się bawić jeszcze w nakładanie szminki pod oczy. :) Pomysł może i ciekawy, ale lepiej użyć korektora, który jest konkretnie przeznaczony do tej partii twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie mam problemów z cieniami pod oczami, ale słyszałam że to się sprawdza wielu dziewczyną :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Totalnie do mnie ńie przemawia ten pomysl

    OdpowiedzUsuń
  12. Według mnie fajna sprawa, ale tak jak mówisz, chodzić cały dzień z tyloma kosmetykami pod oczmi jest męczące dla skóry wokół oczu.. Do sesji na 2 czy 3 godzinki max to spoko, ale żeby cały dzień tak tyrać, to trochę za dużo tych produktów :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się, że dobrałaś zły odcień szminki - za mocny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak, ale tak jak pisałam, innego nie miałam, bo źle mi w czerwieni. :)

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Żeby się pośmiać do lusterka sama jutro popróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdziwiłam się, że istnieje taki sposób jak dowiedziałam się o tym u RLM :)
    Sama nie używam korektora - nie chce mi się w to bawić, więc i ze szminki nie skorzystam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. hej świetny pomysł :) dzięki za odwiedziny i obserwuje , moze też zaobserwujesz mój blog ?:P)

    OdpowiedzUsuń
  18. widziałam filmik RLM na ten temat, i to jest fajny patent, ale nie wiem czy warto się w to bawić :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Też wole sam korektor, za dużo roboty ze szminką i na pewno makijaż jest mniej trwały.

    OdpowiedzUsuń
  20. byłam ciekawa czy ktoś w to będzie się bawił.... i okazuje się, że jednak tak.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba spróbować wszystkiego na co mamy ochotę. Po to jest makijaż, żeby próbować i się bawić :D

      Usuń
  21. Jestem zaskoczona tym pomysłem, pierwszy raz się z tym spotykam u Ciebie :))

    OdpowiedzUsuń
  22. ojej... nie dzięki za taki pomysł :D

    OdpowiedzUsuń
  23. łooo szmikna zależy jaka jak matowa to dłuzej sie utrzyma korektor :D ale jeżeli chodzi o moją skórę tłustą niestety to nie przejdzie :*

    OdpowiedzUsuń
  24. ja nie mam odwagi się w to bawić xd :D bym się za bardzo pewnie uczerwieniła co by korektor tego nie dał rady zakryć znając życie;p

    OdpowiedzUsuń
  25. Nigdy w życiu nie zrobiłabym swojej skóze pod oczami czegoś takiego.

    OdpowiedzUsuń
  26. Chyba aż takich sińców nie mam, żeby sięgać po takie środki :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak dla mnie to jest jakiś chory pomysł. Przecież szminka ma takie właściwości, że na bank wysuszy okolicę pod oczami... Nie zrobiłabym tego. Tzn do testów wiadomo, z ciekawości, ale nie chodziłabym tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie zamierzam tego więcej praktykować. :D

      Usuń
  28. Widziałam to właśnie na filmie RLM - ale dla mnie to dziwne praktyki, uważam, że wystarczający jest sam korektor

    OdpowiedzUsuń
  29. Też bym nie chciała zapachac tak delikatnej skóry tyloma produktami, ale sposób strasznie ciekawy....

    OdpowiedzUsuń
  30. Pomysł dość ciekawy i efekt niczego sobie :) .

    OdpowiedzUsuń
  31. Już kiedyś o tym pisałam i o "pompowaniu ust" :)
    Jeżeli masz ochotę, to zapraszam ;)
    TUTAJ LINK-KLIK

    OdpowiedzUsuń
  32. Według mnie pomysł z czerwoną szminką powstał dlatego, że ktoś bardzo się nudził:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz bardzo mnie motywuje! :)
Jeśli Cię zainteresowałam - zaobserwuj.
Jeśli spodoba mi się Twój blog - zaobserwuję.
(Umiem trafić na Wasze blogi, nie musicie zostawiać linków:))