piątek, 15 stycznia 2016

Kosmetyki, o których zapomniałam

Dziś post jakiego nie widziałam jeszcze u żadnej dziewczyny. Przedstawię Wam moje zapomniane kosmetyki, a zarazem stworzyłam okazję, żeby sobie o nich przypomnieć i do nich powrócić lub je wydać. Jeśli jesteście ciekawe jakie kosmetyki zawieruszyły się w mojej toaletce i czują się porzucone zapraszam dalej. :)


_____________________________________________________________________________________________________

Szaleństwo kolorów, czyli Salvation Palette Colour Chaos od Makeup Revolution oraz puder CC w kulkach od Avon. Gdy zobaczyłam paletkę MUR na stronie od razu wiedziałam, że muszę ją mieć, te kolory mnie oczarowały. Pigmentacja jest super, jakość również jak na taką cenę (30zł). Gdy była nowa w miarę często jej używałam, teraz poszła w odstawkę, bo nie mam czasu na zabawę z kolorowym makijażem, jak już to złoto+brąz albo siwy+srebrny, ale muszę zacząć znów wprowadzać kolory do makijażu żeby go ożywić. :)
Kuleczki w lato były używane przeze mnie niemal codziennie, a post o nich znajdziecie tutaj. Pięknie rozświetlają i delikatnie wyrównują koloryt. Nie czuję potrzeby kupowania oryginalnych meteorytów, te zadowalają mnie wystarczająco i muszę je postawić gdzieś na widoku żeby częściej ich używać, bo w toaletce są przykryte innymi kosmetykami i w ogóle o nich nie pamiętam. :D

_____________________________________________________________________________________________________
Tak jak już parę razy wspominałam nie jestem szminkoholiczką, rzadko mam jakiś produkt, który nie jest balsamem na ustach. W zapomnieniu w mojej szufladzie leżą sobie 2 tinty z Bell numerki 4 i 6, o których był cały post tutaj oraz pomadka Golden Rose Velvet Matte o numerku 07. Te produkty z Bell są bardzo trwałe, potrafią u mnie wytrzymać cały dzień z jedzeniem i piciem, niestety numerek 4 to kompletnie nie mój kolor i muszę go komuś wydać, żeby u mnie się nie walał bezsensu, a znowu numer 6 to najładniejszy kolor jaki widziałam. Uwielbiam wszelkiego rodzaju fuksje, jeśli już mam coś na ustach to właśnie fuksja, niestety bardzo wysusza mi usta, ale muszę wysmarować usta balsamem i zacząć nosić ten piękny i trwały kolorek, bo w końcu się przeterminuje i nic z niego nie będzie. :D Pomadka Golden Rose to jest właśnie przypadek szczerego zapomnienia. Ma fajny kolor, delikatny, na co dzień, troszeczkę wysusza usta, ale i tak bardzo lubię tą pomadkę i dziś sobie o niej przypomniałam i muszę znów zacząć ją nosić, bo naprawdę o niej po prostu zapomniałam.

 _____________________________________________________________________________________________________
Kolejne trio przed nami. Przepiękny rozświetlacz Makeup Revolution Vivid Baked Highlighter kolor Peach Lights, o którym napisałam cały post tutaj. Daje przepiękną, różową taflę na szczytach kości policzkowych. Nie ma potrzeby stosowania różu przy tym rozświetlaczu, gdyż efekt jest tak piękny, że wystarczy nałożyć tylko ten produkt i już mamy pięknie wyeksponowane policzki. Teraz dużo używam rozświetlacza Wibo oraz ze Sleeka, ale do tego również muszę powrócić. Maybelline Color Tattoo numer 40 używałam do wypełniania brwi, na co dzień w tej chwili nie maluję brwi, gdyż mam hennę, a na większe wyjścia używam konturówki z Inglota, więc ten produkt stał się zbędny w mojej toaletce, choć swego czasu bardzo go lubiłam. Może znajdzie nowego właściciela. :) Baza Get Set z W7 to produkt, który mnie zawiódł i teraz za karę leży zapomniany. Kupiłam go z nadzieją, że podbije mi jasne cienie i doda im pigmentacji, niestety baza jest słabo napigmentowana, choć nie najgorzej, jednak wydaje mi się, że nie trzyma cieni na swoim miejscu. Nie rolują się, jednak nałożone błyszczące cienie po jakimś czasie wędrują własnym życiem po całej powiece. Miałam do tej bazy dwa podejścia, muszę zrobić trzecie, bo jak to mówią do trzech razy sztuka, jeśli tym razem też mnie zawiedzie rozstaniemy się.

______________________________________________________________________________________________________
Zacznijmy od tego lepszego produktu, czyli matowego cienia z MySecret 513. Zawsze podobają mi się makijaże z pomarańczowym akcentem na powiece, a nie miałam takiej paletki, więc po prostu kupiłam pojedynczy cień i bardzo go lubię. Ładny kolor, nie osypuje się, nie znika z powieki przy blendowaniu. Nie używam go jedynie dlatego, że zawsze odruchowo sięgam po paletki, a o pojedynczych cieniach zapominam. Muszę go przełożyć do magnetycznej paletki i o nim pamiętać. Drugi cień to Kaszmir Neo 651 z Paese. Wzięłam go za punkty w programie lojalnościowym, bo akurat nic innego nie było i użyłam go może raz. Różowy cień nie jest mi w ogóle potrzebny. Mam tyle róży do policzków, które mogą mi posłużyć jako cień, że muszę wydać ten produkt, bo tylko się u mnie kurzy.

______________________________________________________________________________________________________

I to by było na tyle tych moich zapomnianych kosmetyków. Mam zamiar przystopować trochę z kupowaniem kosmetyków prawie identycznych do tych co mam i muszę wykończyć te resztki, które tkwią w mojej toaletce.

Czy Wy też macie tyle kosmetyków, że o nich zapominacie?

Warto czasem zrobić mały przegląd i przypomnieć sobie o zapomnianych perełkach, a te, które się nie sprawdziły przekazać dalej, może komuś innemu podpasują. :)

Sylwia

15 komentarzy:

  1. Ja bardzo lubię te pomadki z Golden Rose, a po Twoim poście ciekawa jestem o jakich kosmetykach ja zapomniałam :D Czas przejrzeć szafki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tę pomadkę uwielbiam, kocham! mowa o tej z GR :) Reszty produktów nie znam osobiście :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam całe grono takich zapomnianych kosmetyków niestety - sama już nie wiem jak je poukładać, żeby o wszystkich pamiętać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. O ciekawy kolorek tej pomadki :)
    Klikniesz w linki w nowym poście będę wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny pomysł na posta. Nie sądziłam, że te kuleczki z Avonu są tak dobre :)
    Pomadka z Golden Rose ma piękny kolor.

    Ja z pomadkami czy błyszczykami nie mam problemu bo stoją absolutie wszystkie w pewnie znanym Ci takim pudełeczku z plexi na pomadki(Co jakiś czas są w biedronce) Na komodzie. Co rano zabieram inną a poprzednią odkładam na miejsce. Każda jest przez to używana.

    Co do reszty kosmetyków to wszystkie są poukładane w jednej szufladzie z przegródkami na nie. Rano wysuwam szufladę i widzę je wszystkie. Muszę przyznać, że ostatnio tylko jedną rzecz oddałam bo kolor cienia mi kompletnie nie pasował. Tak przez ostatnie dwa lata wszystko sumiennie używam i nawet udaje się wykańczać .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chciałabym być tak zorganizowana :D

      Usuń
  6. Piękne kolory ma ta paleta! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasem też zapominam o jakimś kosmetyku i wracam do niego dopiero po dłuższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. staram się nie zapominać o kosmetykach, ale mam ich tyle, że czasami mi się to zdarza :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ten puder w kulkach z Avonu i jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio przeglądałam starą kolorówkę.. część oddałam a część z powodu mocnego przeterminowania i braku chęci ponownego użytkowania trafiła niestety do kosza...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kuszą perełki do twarzy, sama mam inne ale te wyglądają pięknie i ten róż na policzki też ma śliczny odcień :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz bardzo mnie motywuje! :)
Jeśli Cię zainteresowałam - zaobserwuj.
Jeśli spodoba mi się Twój blog - zaobserwuję.
(Umiem trafić na Wasze blogi, nie musicie zostawiać linków:))